niedziela, 22 września 2013

5 dni bycia dorosłym i normalnym człowiekiem

PLANY A RZECZYWISTOŚĆ

Pod koniec wakacji weszłam sobie na wagę w celu rutynowego sprawdzenia masy, a także upewnienia się, że nie jest ona większa niż 53 (ewentualnie 54). Ochoczo wyciągnęłam ją spod łóżka, starłam kurz i postawiłam stopy na tym jakże denerwującym starożytnym wynalazku, który od wieków częściej wprowadza ludzi w depresję niż motywuje do wzięcia się za siebie. Moim celem było ujrzenie tych magicznych cyferek i rozpoczęcie diety pozwalającej mi zejść do 50. Z pewną dozą nieśmiałości oraz pełną tolerancją (ok, może być 55) spojrzałam w dół. Zdjęłam z siebie koszulkę. Zdjęłam spodnie. Bielizny nie musiałam zdejmować, ponieważ wskazówka swoim krwistoczerwonym kolorem jasno oznajmiała, że ważę ponad 60. I dlatego moim kolejnym krokiem była wizyta w kebabie.


INSPIRATIONS
















































2 komentarze:

  1. Po 18 nic się nie zmienia. Pozdrawiam cieplutko :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieno, piwo samemu kupić można gdziekolwiek się jest xd

      Usuń