PLANY A RZECZYWISTOŚĆ
Pod koniec wakacji weszłam sobie na wagę w celu rutynowego
sprawdzenia masy, a także upewnienia się, że nie jest ona większa niż 53
(ewentualnie 54). Ochoczo wyciągnęłam ją spod łóżka, starłam kurz i postawiłam
stopy na tym jakże denerwującym starożytnym wynalazku, który od wieków częściej
wprowadza ludzi w depresję niż motywuje do wzięcia się za siebie. Moim celem
było ujrzenie tych magicznych cyferek i rozpoczęcie diety pozwalającej mi zejść
do 50. Z pewną dozą nieśmiałości oraz pełną tolerancją (ok, może być 55)
spojrzałam w dół. Zdjęłam z siebie koszulkę. Zdjęłam spodnie. Bielizny nie
musiałam zdejmować, ponieważ wskazówka swoim krwistoczerwonym kolorem jasno
oznajmiała, że ważę ponad 60. I dlatego moim kolejnym krokiem była wizyta w
kebabie.
INSPIRATIONS

























.jpg)
.png)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

Po 18 nic się nie zmienia. Pozdrawiam cieplutko :*
OdpowiedzUsuńnieno, piwo samemu kupić można gdziekolwiek się jest xd
Usuń