wtorek, 17 kwietnia 2012

#13


 Uwielbian ten stan, kiedy endorfiny i inne banalne związki ulatniają się przez cały czas, powodując uzaleznienie coraz większe i większe. I chodź początkowy zamiar braku jakiegokolwiek zaangażowania, obojętnosci, zgrywania zimnej i wyniosłej księżniczki, radzącej sobie idealnie w otoczeniu gejów i dwóch przyjaciółek, jak zwykle legł w gruzach. A miało być płasko, bez wzniesień a tym bardziej spadków, po których każdy byłby nieźle poturbowany. Coś jak pierwszy kontakt z deską snowboardową w wieku 12 lat, kiedy to w ramach buntu przed nartami, oraz całą rodziną na nich jeżdżących próbowałam się wyłamać. Pierwsze próby były skazane na porażkę, głównie dzięki braku podstawowej umiejętności, jaką jest równowaga. Do tego dochodzi zerowy poziom wysportowania, w porywach szaleństwa polejający na biegu w deszczu i błocie przez park do autobusu 8;01, kiedy to lekcje już się zaczęły. Wpadanie z kilkunasto minutowym spóźnieniem jest tak niezwykle glamour. Jak rzyganie na imprezach mieszanką wódki, piwa, doprawionej sokiem kaktusowym lub żurawinowym z biedronki, w oparach dymu papierosowego. Lub trawy, jak kto woli. Tak! Znowu jest ciepło i plener, jakim jest Odra lub park przed liceum jest oblegane przez tłumy nie mających się gdzie podziać nastolatków, pragnących chodź odrobiny alkoholu w swoich żyłach. Na szczęście ławki w parku mają śruby, na śrubach jest łatwo otworzyć butelkę z kapslem. Recykling. Czy to w ogóle ma sens? Przecież i tak większość wrzuca odpady do jednego kosza. To jak wrzucanie ludzi do jednego worka, bez selekcji, przeczytania, co jest na opakowaniu. Cóż za płytkie podejście sobą reprezentuję. Aczkolwiek pragnąc miłości od pierwszego wejrzenia, chyba oczywiste jest to, że nie jestem zainteresowana seksownością nerek. Więc utwierdzanie siebie i innych, że okładka jest najmniej ważna, jest co najmniej śmieszne. Mamy tak wiele mozliwości jeżdżenia po ludziach, dlaczego więc najlepiej nie przyczepić się do wyglądu zewnętrznego? Pierwotny instynkt wręcz każe wybierać najpiękniejszego, najprzystojnieszego osobnika, który najlepiej się z nami połączy i rozmnoży. Chcąc nie chcąc, jesteśmy skazani na naturę. I jako że wszystko da się zwalić na oczywistość, usprawiedliwiamy sami siebie, doskonale wiedząc, że robimy źle. Na przykład kiedy w przedszkolu pojechałam z rodzicami do najblizszego macdonalda w Lubinie, kobieta sprzątająca umyła drzwi, a ja myśląc, że droka ku zjeżdżalni wolna, przywaliłam głową w szybę. I chociaż teraz wole to zwalać na wiek, to głupota, brak rozgarnięcia i nazywając rzecz po imieniu, bez owijania w bawełnę i stosowania zbędnych osobników – sieroctwa. Dlatego na przerwach wolę siedzieć na schodach i udając, że przeglądam notatki, słuchać muzyki. Tak spreparowana na całe 20 minut nawet nie zauważam, że powoli zamieniam sie w odspołeczniona istotę w skorupie. Właścicielka oczywiście może patrzyc sie na innych, oceniać – w moim przypadku krytykować lub zazdrościć. Przynajmniej otwarcie przyznaję się do swoich wad, co zdecydowanie zbyt często uważane jest za narcyzm. Jednak myślę, ze to ja powinnam decydować, co zrobię, za jaką siebie uważam. Rachunek sumienia zrobiłam już dawno, teraz czas na oderwanie się od gnębiących kompleksów. Zdawanie sobie sprawy w niedoskonołości jest takie zabawne. W wyższym stadium przekształca się w hipokryzję, skąd już prosta droga do braku wiarygodności. Bo jezeli wmawianie sobie tych wszystkich rzeczy jest absolutnym przeciwieństwem tego, co sobą naprawdę reprezentuję? Przeciez mówi się, ze obiektywna ocena to opinia kogoś z zewnątrz. Och, wiosno, przyjdź. Niech już skończy się era chowania pod pięcioma warstwami swertrów, dwoma szalikami i kurtką z podszyciem. Czas, żeby na pierwszy plan wyszły opalone, szczupłe nogi w obcisłych spodenkach. Chłopacy jak dla mnie powinni jednak sobie tą nadgorliwość w ekspozycji umięśnionych i przy okazji owłosionych niemiłosiernie łydek i ud odpuścić. Zacznie się literackie wyrażanie swych myśli o słońcu, o wietrze i oczywiście o komarach. Wredna, małe, bzyczące cosie, niepozwalające człowiekowi zasnąć. Śniło mi się wczoraj łóżko, w nim ja z Ciasteczkiem. Zwykłe lezenie, bez żadnych podtekstów. Romantyzm zanika, jednak to chyba nieuniknione zjawisko w dobie facebooka, smsów, puszczalskich dziuń i ich dresiarskich kolesi. Głębiej się nad tym zastanawiając, to kara bycie romantykiem w XXI wieku. Mimo prób, starań, kwiatki z kwiaciarni zostaną popryskane sztucznym nabłyszczaczem, czekoladki wzmocnione konserwantami, a film będzie kolejną komercyjną produkcją. Komercja. Jest. Wszędzie. W ludziach i w produktach. Nie zdziwię się, jeżeli za niedługo promowane będą operacje dla pięciomiesięcznego dziecka. „Wstrzyknij botoks, ma za duże policzki”. Ja dalej wygladam jak kulka. Moja twarz mimo 17 lat stażu w spalinach, trzyma się dobrze. Chociaż poliki są jak u chomika, podobno wyglądają uroczo. Tak, kariera modelki nabira zawrotnego tempa, szczególnie kiedy widzę pod swoim zdjęciem milion komentarzy: cudownie, pięknie, jakie włosy, jakie emocje. Jednak kiedy zobaczę jeden zły, od razu próbuję zrozumieć, dlaczego. Co autor miał na myśli, czyli najbardziej bezsensowne pytanie na swiecie. Nigdy nie jest się w stanie odgadnąć motywów, skoro często dziecko nie było zaplanowane. Samo wyszło na świat. Wracając do endorfin, nie wiedziałam że na kimś może mi znów tak bardzo zależeć. Nie definiuję tego, nawet nie próbuję, ta masa skladająca się z uczuć i napięcia, po prostu w spokoju sobie istnieje. I tego się trzymajmy.

6 komentarzy:

  1. Chcesz być psychologiem ?

    OdpowiedzUsuń
  2. gdybym nim została, moi klienci wychodząc ode mnie od razu poszli by się powiesić

    OdpowiedzUsuń
  3. Co do tekstu - strasznie ciężko ciebie zrozumieć, twoje poglądy na niektóre sprawy, i tutaj to widać. Zapewniłaś mi na dzisiejszy wieczór, noc, ciekawą lekture, przynajmniej moge się oderwać od "pożal się boże" normalności, dziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo chaotycznie napisane. Trudno się połapać o czym piszesz, bo poruszasz wiele wątków i nie omawiasz ich do końca. Zaczynasz jakieś zagadnienie i od razu przeskakujesz do następnego, co wytrąca czytelnika z równowagi-powstaje niby ciągły tekst, ale złożony z zupełnie różnych kawałków. Stylistycznie spoko, ale postaraj się uniknąć efektu tych "urywków". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się jak piszesz ;) Taka moja mała uwaga tylko-czcionkę na Twoim blogu ciężko się czyta na dłuższą metę, pomimo tego, że jest bardzo ładna :(

    OdpowiedzUsuń