poniedziałek, 7 maja 2012

#18

No więc "woda, woda, wszędzie woda i tylko woda" o boże, co to ma być. Cytat z teleexpresu. Dobra, zaczynam ogarniać, albowiem byłam u lekarza, potem byłam z psem, mam dużo zdjęć bo postanowiłam, że czas ogarnąć blogspota :D ough, no więc poszłam do szkoły, wiedziałam, że tak będzie - przed PO się ulotniłam: pacz, ledwo co dopełzłam do lekarza, doszłam do domu, zostałam wygoniona z domciu do przychodni, zostałam pomęczona, czyli ciśnienie, skierowanie na badania, pytanie czy jestem nieszczęśliwie zakochana (moja odpowiedź - "wręcz przeciwnie" z wyszczerzonymi zębami) lejter apteka w której ostatnio zemdlełam i babka chyba mnie rozpoznała, fejm :c potem wchodzę do savi, no i oczywiście rozwaliłam sok schylając się po 100% pomarańcza. po czym miejsce miała moja heroiczna ucieczka, żeby tylko nikt mnie nie zobaczył: Asia idzie jak najbardziej między półkami, co z tego że z tym samym sokiem. dobra, doszłam do kasy, wychodzę i wpadłam na mamę, po krótkiej rozmowie "idź do samochodu", odjechałam. koniec emocjonującego wypadu do lekarza. wróciłam i jako że zapisane i kupione miałam saszetki z elektrolitami o smaku bananowym, postanowiłam je sobie przygotować. na ulotce było napisane, że w celu polepszenia walorów smakowych, można pić przez słomkę. no to przygotowałam sobie napój, odmierzyłam miarką 200 ml i przekonałam się, że tyle w tym smaku banana, co w wodzie. dobra, to jest nawet gorsze, słone. kurde, zaraz znowu będę musiała to coś wypić :< soł, wypiłam to coś i poszłam z psem. nie miałam przeklinać ani używać słów nieprzystosowanych do wymawiania publicznie, ale JEBIE BZEM. seriously. dobra, idę z psem, doszłam do parku. w tym momencie dochodzę do wniosku "boże gdzie ja mieszkam", albowiem na środku parku siedziały sobie dwie kaczki. w tym momencie czas na któtką i przezabawną anegnotkę wymyśloną oczywiście przeze mnie: co to znaczy, kiedy idziesz do parku za domem, a tu kaczki? wybory się zbliżają. hahahahahaha, jak śmiesznie. no, tak więc podczas spaceru trwającego 15 minut, uświadomiłam sobie, jak bardzo zmieniła się flora, pacząc na kaczki fauna też. wszystko zielone takie. naprawdę, dla osoby, która 2 tygodnie przeleżała z zamkniętymi roletami, to niezły szok. ano, mam też zapisany magnez no i właśnie tak sobie myślałam, co by zjeść. po niedawnej lekturze wielkanocnego wydania kobiety i życie, miałam ochotę na białą kiełbasę w białym winie z majerankiem, no ale że jak to moja mama ujęła, nie leży ona na półce. następnie pomyślałam o czymś z makaronem, ale konieczność gotowania spowodowała, że odechciało mi się kilka sekund po wymyśleniu. przez to samo kryterium odpadła zapiekanka i lazania, teraz sobie siedzę na fotelu i jem po prostu obiad zrobiony przez mamę. dzięki mamo. oooo, kupiłam sobie półtora litra wody no i ten nieszczęsny sok, muszę duuużo pić. wątpię żeby ktokolwiek to przeczytał, dlatego dodam kilka pięknych zdjęć opisujących moje ostatnie zajęcia, czyli spanie, spanie, spanie, jedzenie, spanie, spanie, czytanie przed świtem, spanie. pobiłam rekord i przeczytałam ostatnią część zmierzchu w dwa dni, lol. takie tam 717 stron. dobra, znowu zaczyna mi się kręcić w głowie, that's why i should drink some bananowe elektrolity. rzygi :C aha, mam też kilka zdjęć okolicy, czyli ogródek z przeartystycznymi kankami (wizja rodzicielki). i leci snooker, kocham snookera <3 boże Sabina przyszła, trzeba się ogarnąć, jakaś blond kobieta przyszła, jak mi to mama oznajmiła :o





 Paweł, wyprałam koszulkę!

 za zielono :c

 jest maj a ja mam światełka świąteczne <3
 moja pozycja przez ostatnie 2 tyg

 KOBIETA I ŻYCIE gazetą mojej choroby xD wydanie wielkanocne!

 KACZKI WTF

zielony z potworów i spółki w poczekalni u lekarza :3
moje elektrolity -.-

woda i sok, mniamimniami, w oddali ukraińskie piwo!
up, zgłoszenie na badania

gruby brzuch, mimo tego że schudłam i ważę 51kg. so sad :c

1 komentarz: