niedziela, 30 grudnia 2018

can I get an amen?


Nic mnie tak nie przeraża, jak końcówka roku.

Presja tworzenia podsumowań, list hitów, przebojów, zestawień najlepszych lakierów do paznokci i kochanków, top 100 miejscówek z burgerami.

Tu byłam, to zrobiłam, tu masz zdjęcie z Sycylii, tu z Ukrainy, tu z Kanarów a tam jestem w Portugalii. Dostałam pracę, rzuciłam pracę, poznałam kogoś, zatopiłam się w wodospadzie łez na miesiąc. Weszłam na klif, na który nigdy bym nie weszła, spierdoliłam się ze schodów i rozwaliłam kolano. Mam sprawę w prokuraturze, mandat na 600zł i nieobroniony dyplom.

W lato spałam nago na podłodze, bo było za gorąco na ruszenie końcówką palca. W zimę przykryłam się dwoma kołdrami i wtuliłam w podłużną poduszkę, która ma dawać namiastkę drugiego człowieka.

Rzuciłam leki, stwierdziłam że nie są już mi do niczego potrzebne, że w sumie powinnam być szczęśliwym człowiekiem i dram nastoletnich miał nastąpić koniec. Leżę z bólem głowy, jednak nie jest to ból z przemęczenia, niewyspania, hałasu, chorych zatok czy stresu. To ból zbierający się w ostatnie dni, pokazujący jak bardzo kolejny rok znowu mi dokopał, a ja, ofiara losu, skulona w kłębek księżniczka znowu pytam się świata czemu jest taki okrutny, skoro ja mam serce na ręce gotowe do oddania.

Zawsze byłam naiwna i ta naiwność poskutkowała wczesnym pogrzebem. Nie moim, tylko osób, którym ufałam/wierzyłam że się zmienią. Pełna wielkich idei i planów byłam przekonana, że dzięki mnie, Joannie d’Arc zrozumieją swoje błędy i docenią. Ja generalnie mam świetne pomysły jeśli chodzi o życia innych ludzi, problemy pojawiają przy moim własnym.

Powiedzieć, że jestem zagubiona, to jakby stwierdzić że na wojnach to w sumie mało osób ginie. Jestem w totalnej ciemni, nie mając pojęcia co przyniesie kolejny miesiąc, nie mając w perspektywie szczęśliwych chwil, biletów na samolot, wiary w picie za lepszy czas. Mam kilka świateł w tunelu, ale moja paranoja krzyczy, że zaraz zgasną.

Moje postanowienie na 2019 to o siebie dbać. Szanować swoje zdrowie, wybory, uczucia, nie wpadać znowu w miejsca i sytuacje, na które tak naprawdę nie mam żadnej ochoty. Być szczera z samą sobą i wyzbyć się przekonania, że zbawię cały świat. Bo dopóki ja nie zbawię sama siebie, to i tak nic nie zrobię.

If you don’t love yourself, how the hell you can love anybody else?
Can I gen an AMEN?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz