Normalni ludzie o godzinie 4;22 śpią albo idą do pracy.
A jeśli ktoś od kilku tygodni permanentnie nie może zasnąć
przed 3, w końcu coś z tym robi, bierze jakieś tabletki, pije ziółka, wstaje
wcześniej niż o 15.
Ale już pogodziłam się z myślą, że nie należę do tej
normalnej strony świata. To tak, jakby nagle ktoś uświadomił mi że jestem z
Pragi. Właściwie w ¼ jestem, babcia urodziła się w Rembertowie, ale wybuchła
wojna.
Nie mogąc zasnąć doszłam do wniosku, że czas chyba na
podsumowanie tego roku. I chociaż mam całe 4 dni 2015 przed sobą, to i tak nie
wierzę, żeby zdarzyło się coś godnego uwagi. Tak samo jak w ciągu ostatnich 352
dni. No, może z kilkoma wyjątkami, które wyszczególnię jako pierwsze razy:
Pierwszy raz zdałam pierwszą roczną sesję
Pierwszy raz paliłam hasz
Pierwszy raz zamieszkałam na Mokotowie
Pierwszy raz pracowałam w wakacje
Pierwszy raz nie płakałam, kiedy nie mogłam
Pierwszy raz nie założyłam obcasów na imprezę
Pierwszy raz wzięłam xanax
Pierwszy raz szczerze zaczęłam gardzić rodem Kardashianów
Pierwszy raz nie wyjechałam nigdzie na wakacje
Pierwszy raz obsługiwałam ekspres do kawy
Pierwszy raz wróciłam z pracy o 8 rano
Pierwszy raz poszłam na egzamin w dresie
Pierwszy raz miałam zgniecione serce
Pierwszy raz miałam pokruszone emocje
Pierwszy raz spisała mnie policja
Pierwszy raz nie cieszyłam się na powrót do Warszawy
Pierwszy raz przespałam przystanek do domu
Pierwszy raz rzygałam na Świętokrzyskiej
I pod PKiN
Pierwszy raz świadomie byłam Samanthą
Pierwszy raz zawiodłam się na kimś, kogo w chuj znałam
Pierwszy raz zgubiłam torebkę
Pierwszy raz miałam hybrydy
Pierwszy raz Tost mnie ugryzł
Pierwszy raz oglądałam Love Actually
Pierwszy raz nie byłam w kinie od roku
Pierwszy raz pracowałam w publicznej telewizji
Pierwszy raz miałam debet na koncie
Pierwszy raz mając okres myślałam, że zemdleję
Pierwszy raz weszłam do Ikei i kupiłam tylko jedzenie
Pierwszy raz przeczytałam Wielkiego Gatsbiego
Pierwszy raz ludzie mnie tak wkurzyli, że wstałam i poszłam przed siebie
Pierwszy raz uświadomiłam sobie, jak bardzo nudny był ten
rok
Pierwszy raz
Koniec podsumowania, żegnam czule.
Seks w Wielkim Mieście Challenge przekładam na powrót do
Warszawy. Carrie by w Głogowie nie wytrzymała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz