niedziela, 31 maja 2015

Dlaczego faceci zdradzają? Nie mam pojęcia.

Faceci to zdradliwe suki.
A wszystko zaczęło się w piątek, kiedy w sukience i obcasach wracałam z wf-u, z którego i tak się zwolniłam, bo czułam nadchodzące zapalenie gardła. Przechodząc przez pasy na Starynkiewicza i uśmiechając się do całego świata (miła perspektywa wydarzeń późniejszych), zagapiłam się na jakiegoś kutasa za kierownicą, który stał zaraz za babeczką. Kutas miał auto stare, babeczka nowe, białe i błyszczące. Jaka szkoda, że gapiąc się na mnie ruszył za babeczką, która gwałtownie zahamowała, a on uderzył w jej tylny zderzak. A ja, jak gdyby nigdy nic, odeszłam z pierwszą myślą jaka nasunęła mi się do głowy: ciekawie, co kutas powie żonie?
Kochanie, muszę zapłacić jakiejś kobiecie, bo wjebałem się w jej zderzak, bo zagapiłem się na 3 razy młodszą dupę.
A, to w porządku kochanie, tylko wynieś jeszcze śmieci.
Siedząc ostatnio na ławce pod blokiem i robiąc podsumowanie zeszłego roku, odkryłam kilka niechlubnych prawd i statystyk. Wiecie, co jest żałosne? ¾ „facetów”, z którymi miałam bliższe czy dalsze stosunki, miała kogoś. Am I a slut? Skądże znowu, wiedziałam tylko o jednym przypadku i karma już zdążyła do mnie wrócić. Po tym wyznaniu nasuwa się kilka zasadniczych pytań, dlaczego oni zdradzają? Czy naprawdę nie wystarczy im ich dziewczyna? Niby po alkoholu. A wiecie, że alkohol pity jest na własną odpowiedzialność i o ile ktoś ci go podstępem nie dolewał, nie jest to nawet środek łagodzący? Oklepane pierdolenie, że potrzebuję kogoś nowego. No to nie wiem, zerwij z nią i rób co chcesz?
Po ostatnim razie, kiedy nagle dowiedziałam się, że kutas ma laskę, poczułam się jak recykling. I ja wiem, ze to nie moja wina, a do moich obowiązków nie należy sprawdzanie, czy właśnie kogoś nie zdradza. Excusez-moi, ale jak ja mam w przyszłości zaufać facetowi? Mając w głowie zeszły rok powinnam stwierdzić, że związki nie mają jakiegokolwiek sensu, nawet narzeczeństwo nie jest w stanie powstrzymać samca od udowodnienia swej męskości. Dziwnym trafem, obrączki nie było, a o wszystkim dowiedziałam się przez absolutny przypadek po 5 miesiącach. Przeuroczo.
Skoro nie ma zaufania, to może kobiety powinny tatuować swoje imię na czole faceta? Albo nie wiem, nie powinny pozwalać mu wychodzić z domu? Ani do pracy?
To wszystko jest absolutnie bezsensu, ale pragnę wystosować dwa małe apele. First thing, first jeśli masz chłopaka, który na 100% Cię nie zdradza i jest absolutnie najlepszy, pozbądź się złudzeń. Ale jeśli masz absolutną pewność, doceniaj go najmocniej jak się da, bo teraz wierność jest chyba najrzadszą cechą.
Secondly, jeśli jesteś kutasem, który zdradził swoją laskę, jebnij się w ryj i uświadom sobie, jak bardzo zraniłeś „najważniejszą” osobę swojego życia.


I TYM OTO POZYTYWNYM AKCENTEM KOŃCZĘ DZISIEJSZĄ NOTKĘ I ZABIERAM SIĘ ZA PRAWO PRASOWE I REPORTAŻ NA ETYKĘ DZIENNIKARSKĄ,KTÓRY MIAŁAM PISAĆ, ALE WYSZŁO TO CO WYSZŁO. ETYCZNIE.

2 komentarze: